20 lipca 2016

THAT GLOW: SLEEK, SOLTICE HIGHLIGHTING PALETTE


Dzisiaj post o czymś co kocham w makijażu - o blasku, który stał się moją małą obsesją, a dokładniej o przepięknej (i niedrogiej!) palecie rozświetlaczy: Sleek, Soltice Highlighting Palette.


Któż z nas nie zna jeszcze firmy Sleek? Są słynni ze swoich paletek cieni chyba na całym świecie. W Polsce swego czasu był na nie niezły BOOM! Sama miałam ich kilkanaście, zaczynając od Storm czy Original, kończąc na Acid i Circus. Paletki miały świetną cenę, i niezłą jakość! Makijaż oka z ich użyciem utrzymywał się u mnie cały dzień. 
Ale, ale! Niedawno Sleek wyszedł z nową paletką, tym razem są to rozświetlacze, zamknięte w przecudnym złotym opakowaniu! (Srocza natura...) Świat już szaleje na jej punkcie. Pojawiła się w tylu filmikach z ulubieńcami na YouTube, że trudno by to zliczyć. O co więc ten cały hype?


Wszystko fajnie... Tylko 'z czym to się je'?


Zacznijmy od tego, że Soltice zawiera cztery rozświetlacze, o łącznej gramaturze 9g. Dostajemy trzy rozświetlacze pudrowe i jeden kremowy, który jest świetną bazą pod pozostałe trzy. Nadają się one doskonale zarówno do makijażu twarzy jak i ciała. Koszt takiej paletki to jedynie 45zł więc spokojnie stać na nią każdego, a zamiast jednego produktu otrzymujemy cztery, które możemy dowolnie ze sobą łączyć i tworzyć jeszcze bardziej unikalne kolory wykończenia.


Kolory jakie znajdziemy w palecie to: 

Ecliptic - kremowy beżowy rozświetlacz, który nałożony bezpośrednio na podkład (przed przypudrowaniem) podbije dodatkowo pozostałe. Producent sugeruje by używać go pod brwią.

Hemisphere - delikatny odcień różu, który sprawdzi się równie dobrze w połączeniu z różem na policzki, ma dodawać im błysku.

Subsolar - żółtawy highliter przypomina mi nieco Mary Lou. Sleek proponuje rozświetlać nim nos.

Equinox - pomarańczowo/brzoskwiniowy pudrowy rozświetlacz, który podobnie jak Hemisphere działa cuda w połączeniu z różem na policzki. Według producenta świetnie uwydatni usta i łuk kupidyna.


Wszystkie rozświetlacze mają bardzo przyjemną konsystencję, łatwo rozprowadzają się na policzkach i wystarczy naprawdę niewielka ich ilość nabrana na pędzel żeby stworzyć taflę. Wszystkie można dowolnie mieszać uzyskując jeszcze ciekawsze kombinacje kolorystyczne. Utrzymują się na skórze cały dzień, dzięki czemu możemy cieszyć się blaskiem aż do demakijażu. 
W zależności od tego jaki efekt lubimy możemy nadać jedynie delikatny, zdrowy glow całej naszej twarzy, bądź skupić się na wybranych partiach uzyskując na nich przecudowny, niemalże lustrzany efekt :)


Produkty możemy aplikować zarówno palcami,  Beauty Blenderem jak i pędzlami - mi najlepiej służą do tego pędzelki typu wachlarz oraz Inglot 4SS. Pudrowe rozświetlacze mogą się odrobinkę pylić, ale jeżeli w ogóle to bardzo delikatnie.
Bardzo lubię kiedy kosmetyki ładnie pachną, czuję wtedy, że jest to kosmetyk luksusowy - niestety bądź stety te produkty nie pachną, ani nie śmierdzą niczym chemicznym. Producent sugeruje, że produkty są zdatne do użytku przez 24 miesiące - także mamy całkiem sporo czasu na ich wykorzystanie. Nie mniej jednak w przypadku produktów pudrowych jest to jedynie data orientacyjna - z powodzeniem mogą służyć nam dużo dłużej.


Paletka Soltice to bardzo opłacalny deal! Płacimy około 45zł, co daje średnio 11zł za każdy kolor, i nie dość, że dostajemy aż cztery rozświetlacze,  które mają bardzo wszechstronne zastosowanie, i które możemy dowolnie miksować, to mamy jeszcze pędzelek (który jest akurat do niczego :D),  i lusterko, które ułatwi nam ewentualne poprawki makijażu bądź sprawdzi się przy wyjazdach.


Czy warto?


Jeżeli szukacie rozświetlacza, a nie wiecie na co się zdecydować, ta paletka ułatwi Wam wybór. Do dyspozycji są cztery kolory, o szerokim zastosowaniu + lusterko i pędzelek. Rozświetlenie jakie oferują te produkty są naprawdę niesamowite. Pigmentacja oraz trwałość przebije nie jeden rozświetlacz!

Znacie paletkę Soltice? Co o niej myślicie?


14 komentarzy:

  1. Kobiety mają dziś do wyboru tyle kosmetyków, że ja bym się chyba w tym wszystkim pogubił :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. ja jakoś nie mam przekonania do tej marki, ale być może na coś się kiedyś skuszę :)

      Usuń
  3. Te rozświetlacze są cudne! Właśnie kończy mi się mój i powiem Ci, że się czaję na te proponowane przez Ciebie :) Dodatkowo mnie wiele zapachów drażni w kosmetykach sztucznie perfumowanych, więc jak dla mnie idealne.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakiego używałaś do tej pory? :)

      Usuń
  4. nie posiadam żadnego produktu tej marki... u mnie klasyk mary-lou z the balm :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szalenie podoba mi się ta paletka, pod względem wizualnym przede wszystkim :) ja akurat nie potrzebuję więcej rozświetlaczy, dwa mi wystarczają w zupełności, ale jak się skończą, to wezmę pod uwagę tę ze Sleeka. Jest piękna :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dużo słyszałam o tej firmie, jednak nigdy nie miałam ich kosmetyku. Używam rozświetlacza firmy LUSH.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! A jak się nazywa? :) Z chęcią bym wypróbowała kolorówkę LUSHa :)

      Usuń
  7. Mój czas dla Sleeka minął ;) została mi słabość do palety Storm, mojej pierwszej :D Ale to tak dawno było.
    Lubię bardzo subtelne rozświetlacze, taki znalazłam w palecie do konturowania na sucho z ABH. Korciłym mnie jeszcze te nowe palety- poczwórne, ale nie używałabym ich zbyt często. Tak więc odpuściłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to był taki mały "powrót do przeszłości" :D Bo już od dawna straciłam zainteresowanie tą marką, ale jak zobaczyłam tę paletkę, stwierdziłam, że muszę ją mieć :)

      Usuń
  8. Jakie fajnie zestawienie kolorków w tym rozświetlaczu, już mi się spodobał :)

    OdpowiedzUsuń

Instagram