16 czerwca 2016

POJEDYNEK BAZ POD CIENIE: URBAN DECAY, CATRICE, NYX, TOO FACED, ARTDECO, MAC


Nie wiem czy wiecie, ale od kiedy moje powieki stały się coraz bardziej kapryśne, ja stałam się totalnym maniakiem jeżeli chodzi o bazy pod cienie. Podobnie jak z podkładami, wciąż poszukuję ideału, który: będzie przedłużał trwałość cieni bez utraty na jakości, będzie podbijał kolor, delikatnie wyrówna koloryt powieki, będzie wodoodporny (chociażby w niewielkim stopniu),  sprawi, że cienie nie będą ani blaknąć, ani się rolować. Makijaż oka ma być w stanie idealnym do demakijażu!


Do dzisiejszego pojedynku stają: 
☞ Urban Decay Primer Potion w kolorze Eden,  
☞ Catrice Prime and Fine, 
☞ Nyx HD Eyeshadow Base, 
☞ Too Faced Shadow Insurance, 
☞ Artdeco, 
☞ MAC Paint Pot w kolorze Soft Ochre. 
I muszę szczerze przyznać, że od czasu tamtych recenzji pewne rzeczy się zmieniły. Szczególnie jeżeli chodzi o moje powieki, i ich wymagania względem baz.


Urban Decay, Eyeshadow Primer Potion Eden


Pierwsza, nie znaczy najlepsza. Ani nawet droższa ≠ lepsza. O tej bazie krążą już legendy. Prawie same pochlebne. Ja jednak nie jestem nią zachwycona, podobnie jak Wizażanki. Baza otrzymała ocenę 2,6/5 z pięciu recenzji. Nie wiem nawet ile w tym prawdy, że wersja Orginal jest lepsza, bo nie miałam ochoty jej wypróbować po przygodzie z tym egzemplarzem.

Żeby nie było do początku tak srogo, zacznę od plusów:
+ aplikacja,
+ wygodne opakowanie,
+ konsystencja,
+ kolor, który delikatnie wyrównuje koloryt powieki,
+ matowe wykończenie (tutaj, to już kto co lubi, ja wolę mat).

I to chyba na tyle dobrych stron tej bazy, czas na minusy:
- cena (90zł, kosmos jak za tę jakość),
- praktycznie zerowy poziom podbicia koloru,
- cienie rolują się na bazie i wchodzą w załamania powieki,
- kolory cieni bledną po kilku godzinach,
- nie ma możliwości żeby makijaż oka wytrzymał całą imprezę, zapomnijcie!


Catrice, Prime and Fine Eyeshadow Base


Najtańsza baza w tym zestawieniu, kosztuje niecałe 15zł, a jest o niebo lepsza od UD. Dlaczego? Ano dlatego, że jest w stanie wytrzymać cały dzień bez ubytków w cieniach, tj. cienie nie zbierają się w załamaniu, ani nie rolują. Stosunek ceny do jakości jest świetny. Na Wizażu zebrała ocenę 4,1/5 z ośmiu opinii. Mi najłatwiej będzie przedstawić to w formie plusów i minusów.

Jak poprzednio, zacznijmy od plusów:
+ hipoalergiczna,
+ cena, wręcz śmiesznie niska,
+ wygodne opakowanie,
+ konsystencja, rozprowadzająca się jak masełko,
+ aplikacja,
+ kolor nude, aczkolwiek nie kryje niedoskonałości powieki,
+ intensyfikacja kolorów,
+ przedłużenie trwałości.

Czas na minusy:
- brak matowego wykończenia (jak wcześniej wspomniałam, takie wolę),
- kolory czasem blakną po paru godzinach.


Nyx, HD High Definition Eyeshadow Primer


To mój najnowszy nabytek. Postanowiłam ją kupić po tym jak znalazła się w rankingu najlepszych baz, na którymś z zagranicznych portali urodowych. I czy faktycznie jest taka dobra? Jak dla mnie plasuje się w środku tabeli ze wszystkich posiadanych przeze mnie primerów. Wizażanki oceniły ją na 3,8/5 z sześciu recenzji.

Na plus zasługuje:
+ wygodne opakowanie,
+ dziecinnie prosta aplikacja,
+ konsystencja,
+ cielisty kolor, wyrównujący koloryt,
+ cena, około 30zł wydaje się być rozsądną propozycją,
+ intensyfikacja kolorów na porządnym poziomie,
+ przedłużenie trwałości cieni,
+ matowe wykończenie po wyschnięciu.

Są też minusy:
- od tego czy zagruntujemy bazę zależy intensyfikacja koloru, cień nałożony bezpośrednio na bazę jest bardziej intensywny, niż ten nałożony na bazę zagruntowaną beżowym cieniem lub pudrem przez co trzeba się nieraz napracować,
- po dłuższym czasie cienie nieco bledną.


Too Faced, Shadow Insurance Anti-Crease Eyeshadow Primer


Swego czasu o tej bazie pisała każda blogerka beauty. Mogłyście również zobaczyć moją wcześniejszą recenzję o niej. Czy moja opinia się zmieniła? Moje uczucia co do niej są na tę chwilę odrobinę mieszane. Nie jest to baza marzeń ale całkiem dobrze się sprawdza i w pełni rozumiem wszelkie zachwyty nad nią. Wizażanki oceniają ją na 4,8/5 z dziewięciu recenzji.

Plusy:
+ wygodne opakowanie w formie tubki,
+ łatwa aplikacja,
+ przyjemna konsystencja, aczkolwiek lubi płatać figle. Koniecznie wstrząśnijcie przed użyciem, lubi się rozwarstwiać.
+ delikatny beżowy kolor, co prawda nie kamufluje zbyt wiele, ale jest.
+ delikatnie zastyga,
+ znośna cena, około 65zł,
+ bardzo ładnie podbija kolory cieni,
+ znacząco przedłuża trwałość makijażu oka,
+ cienie nie bledną ani się nie rolują.

Minusy:
- wspomniana konsystencja, czasami jeżeli nie wstrząśniemy opakowania baza się rozwarstwia i kiedy chcemy ją wydobyć, wypływa "woda".
-/+ rozświetlające mikrodrobinki (dla części z Was z pewnością będą plusem).


Artdeco, Eyeshadow Base


Mimo że jest hitową bazą, z oceną 4,3/5 z 1132 opinii na Wizażu, jeszcze niedawno pisałam o niej dość niepochlebną recenzję, jednak stał się mały cud i moje powieki na nowo ją polubiły. Sprawdza się o niebo lepiej niż kilka miesięcy wcześniej!

Zacznijmy od plusów:
+ łatwa aplikacja, świetnie się rozprowadza,
+ przyjemna konsystencja, masełkowata,
+ niewygórowana cena, około 35zł,
+ bardo ładnie podbija kolor cieni,
+ nie trzeba jej gruntować, choć i tak zwyczajowo to robię,
+ znacząco przedłuża trwałość cieni,
+ cienie magicznie nie znikają, ani się nie rolują,

A teraz mniej przyjemne, minusy:
- opakowanie, niekoniecznie higieniczne, pod koniec ciężko wydobyć produkt,
- kolor w słoiczku wydaje się być beżowy, jednak na powiece staje się przezroczysty,
-/+ rozświetlające mikrodrobinki,
- cienie odrobinę blakną po około 8 godzinach,
- dwa razy zdarzyło mi się, że baza lekko stwardniała po kilku miesiącach.

MAC, Paint Pot Soft Ochre

Last but not least, kremowy cień z MAC, który zyskał liczne grono swoich fanek zarówno wśród blogerek, jak i zwykłych kobiet. Na Wizażu uzyskał ocenę 4,3/5 z 65 recenzji. U mnie początkowo w ogóle się nie sprawdzał i uznałam go za totalny bubel, o czym możecie przeczytać w mojej recenzji. Po prawie roku od zakupu, jako że moje powieki szalały postanowiłam dać mu kolejną szansę i wypróbować go w nieco inny sposób. Tym razem spisał się o wiele lepiej :)

Na plus:
+ łatwa aplikacja,
+ przyjemna konsystencja,
+ beżowo-żółty kolor,
+ krycie, maskuje wszelkie niedoskonałości powieki prawie tak dobrze jak korektor,
+ genialnie podbija kolory,
+ przedłuża trwałość cieni.

Minusy:
- opakowanie, jak poprzednio, mało higieniczne,
- wciąż od czasu do czasu zdarzy mi się, że cienie się na nim zrolują, zbiorą w załamaniu lub znacząco zbledną,
- w moim przypadku konieczne jest odpowiednie przygotowanie powieki i zagruntowanie Paint Pota.



Co wybrać?


Pewnie zauważyłyście, że nie wspominałam o zapachu. Nie ma on wpływu na działanie baz, stąd brak wzmianki o nim.

Czas teraz aby to wszystko jakoś usystematyzować i wybrać najlepszą i najgorszą bazę pod cienie dla moich kapryśnych powiek!

Przewrotnie okazuje się, że swego czasu znielubiona baza Artdeco, wraz z primerem z Too Faced sprawdza się dla mnie w tym momencie najlepiej, zaś kultowa baza Urban Decay zajmuje niechlubne ostatnie miejsce w moim subiektywnym rankingu primerów. 


A jak wyglądał by Wasz ranking baz pod cienie? Koniecznie napiszcie o swoich hitach!

17 komentarzy:

  1. Ta wersja Ud ktora masz jest rzeczywiscie gowniana, mialam sample z palety i przetestowalam wszystkie z nich. Original jest swietna, tej zuzylam juz 3 opakowania. Eden niestety byl gowniany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, a ja głupia naiwnie myślałam, że biorę tę lepszą! Bo przecież kryje i ma fajny kolor, który na pewno będzie ładnie podbijać cienie... -_- Jak już przejdzie mi ta złość na UD to skuszę się na Orginal.

      Usuń
    2. U mnie było tak, że 'zaczęłam' od Original i okazała się świetna:) Wcześniej zużyłam kilka słoiczków ArtDeco, a jeszcze wcześniej jeden słoiczek Inglota, a właściwie nawet nie jeden słoiczek, tylko 1/4, bo ta baza była o kant tyłka potłuc :) Także jak poznałam Original to używałam tylko ją, aż do czasu, kiedy usłyszałam o tej z Narsa (którą kupiłam). W międzyczasie oczywiście jeszcze były sample z palety (chyba dołączali je do Naked 3, ale nie pamiętam dobrze, ale przynajmniej miałam okazję sprawdzić i faktycznie prócz Original reszte można sobie darować, bo nie działają, cienie się rolują, zbierają, a jedna z nich to ma taki kolor, że w ogóle dla jasnej cery się nie nadaje). Ciekawa jestem, jak ta z Narsa się sprawdzi :)

      Usuń
    3. Ja z kolei nie kupiłam od razu Orginal, bo jak tylko weszło UD do Holandii (po raz drugi zresztą, bo wcześniej było w Sephorze, ale Sephory zamknęli -_-) to były wykupione, więc wzięłam Eden. No i okazała się koszmarkiem :D Także teraz szukam czegoś nowego, na czym się nie przejadę, więc całkiem możliwe, że sięgnę po NARS w najbliższym czasie. A Orginal zostawię sobie na później :)

      Usuń
  2. U mnie również ArtDeco się spisuje :) Wypróbuj jeszcze Maybelline Color Tattoo w odcieniu Creme de Rose - chyba przebija bazę z Artdeco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam Color Tattoo ale w innym kolorze, i nie za bardzo się spisywał. Ale może te "matowe" są lepsze więc spróbuję :)

      Usuń
  3. Nie wiedziałam, że jest aż taki wybór na rynku :) nie miałam żadnej z nich :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyli moja wersja bazy z Too Faced nie jest wybrakowana :D A już myślałam, że jest popsuta czy coś. Nie lubię tej wody :( Reszty nie znam ;) Ale kilka mnie zaciekawiło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak początkowo myślałam o swojej :) Ale okazało się, że każdy miał z nią podobny problem :)

      Usuń
  5. Tej z Catrice nie miałam, ale chyba brzmi najbardziej zachęcająco! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I najbardziej opłaca się jej spróbować, ze względu na cenę :)

      Usuń
  6. Miałam kilka kolorów Paint Potów i pod każdy musiałam nakładać dodatkowo bazę, bardzo mnie to irytowało ;) Z tego co opisałaś największym rozczarowaniem była baza ArtDeco, która z czasem po prostu twardniała i nie coraz ciężej się ją wydobywało :( Przedłużenie makijażu oczu bądź sama jego trwałość też zostawiała wiele do życzenia :/
    TF Shadow Insurance jest niezła, tylko to rozwarstwianie... trzeba pamiętać, bo inaczej mały bałagan.

    Osobiście od długiego czasu jestem wierna bazie Narsa i teraz przymierzam się do Smashboxa. Bardzo mile wspominam bazę z Mary Kay, ale nie ma pojęcia czy nadal jest taka sama formuła i działanie. Z kolei perełka za grosze, to Rival de Loop. Normalnie cudo <3 tylko jeden minus, do kupienia wyłącznie w DE :/ Miałam kilka sztuk i z podziwu nie mogłam wyjść.

    Niestety na bazę pod cienie jestem skazana, moje powieki coraz mocniej się przetłuszczają i bez niej ani rusz. Kiedyś tak nie było :(

    A, bardzo lubię kremowe cienie z Kiko. Nie tylko są świetną formą bazy, lecz dodatkowo wydobywają/podbijają kolor. Zerknij na nie. Warto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba czytasz mi w myślach! W moim koszyku w sklepie internetowym KIKO od wczoraj czeka na zamówienie kilka produktów, w tym kremowe cienie. Co za zbieg okoliczności :)) Ale Cieszę się, że o nich wspomniałaś, a co najważniejsze, że na prawdę się sprawdzają.

      Podobnie jak Ty moje powieki nie obejdą się bez bazy pod cienie, w innym wypadku wszystko z nich schodzi po paru godzinach i wygląda to gorzej niż źle :( Myślałam o NARSie, ale nie miałam zbyt wiele informacji o tym jak się sprawdza na "wymagających powiekach" - aczkolwiek myślę, że i tak się skuszę, nawet jeśli nie sprawdzi się na mnie, zużyję na klientkach :)

      A którą bazę ze Smashboxa chcesz kupić? Tę w tubce, w srebrnym opakowaniu? Czy tę w formie korektora? :)

      Usuń
    2. Cream Crush mam w sześciu kolorach i jestem z nich naprawdę zadowolona. Nawet o dziwo nie wymagają tak szybkiej pracy z nimi podczas rozcierania, co np. dość często ma miejsce z tzw. kremówkami.
      Moje doświadczenia z bazą Narsa są bardzo dobre, choć aplikator i opakowanie nie pozwala na zużycie do cna jak np. w przypadku bazy w tuce lub słoiczku. To chyba jedyny minus, który biorę pod uwagę podczas kolejnych zakupów, aczkolwiek i tak kupuję :D Aktualnie mam chyba trzecie opakowanie.
      Ze Smashboxa rozglądam się za Photo Finish 24-Hour Shadow Primer i w sumie najfajniej byłoby trafić na jakiś zestaw, który ją posiada lub jako gift do zakupów :) Zobaczymy :)

      Usuń

Instagram