19 listopada 2015

RZĘSY DO NIEBA: CLINIQUE, HIGH LENGHTS MASCARA


Każda z nas marzy o długich do nieba rzęsach. W jakimś sensie jest to nawet atrybut kobiecości. Ale co zrobić kiedy nasze rzęsy są raczej liche, brak im objętości, a do tego są dość krótkie? Sięgamy po tusz do rzęs! :) Mimo że ja nie mogę na swoje rzęsy narzekać, uwielbiam kiedy są podkreślone w konkretny sposób - lekko wydłużone i mocno pogrubione, ale nie posklejane. Czy prezentowany przeze mnie tusz spełnił moje wymagania? Clinique, High Lenghts Mascara (01 Black).



Zaczynając od opakowania, muszę powiedzieć, że strasznie podobają mi się kartoniki Clinique, są bardzo urocze i dziewczęce. W kartoniku mieści się maskara o pojemności 7ml, w biało srebrnym opakowaniu, które również uważam za bardzo eleganckie. Ja za swój egzemplarz zapłaciłam jakieś €15 na promocji, normalnie kosztuje €24.

Standardowo maskara ma 6 miesięcy ważności od otwarcia. Tusz jest przetestowany okulistycznie, pod kątem alergii, a także w 100% wolny od zapachu. Kolor jaki wybrałam to 01 Black, jest jeszcze wersja ciemnobrązowa 02 Black/Brown. Konsystencja jest typowa dla maskar, ani za rzadka, ani za gęsta. Łatwo aplikuje się na rzęsy.


Należałoby zwrócić uwagę na dość nietypową szczoteczkę w formie grzebyka. Mniej wprawnym osobom może ona przysporzyć kłopotów przy aplikacji. Z pewnością trzeba się do niej przyzwyczaić, ale gdy już osiągniemy w tym perfekcję, efekty będą fenomenalne.


Formuła tuszu High Lenghts nie tylko wydłuża nasze rzęsy ale także je pogrubia. Jak dla mnie jest to taki złoty środek pomiędzy maskarą wydłużającą, a pogrubiającą. Umiejętnie nałożona wydłuży i pogrubi rzęsy przy dwóch warstwach. Używam jej praktycznie nieprzerwanie od dwóch lat - co jedynie może świadczyć o tym, że na prawdę ją polubiłam. Dodatkowo utrzymuje się cały dzień, nie osypuje i nie odbija mi się na górnej powiece, co jest zmorą niejednej dziewczyny z długimi rzęsami.


Dla kogo?


Myślę, że ten tusz jest świetnym rozwiązaniem dla osób takich jak ja, które mają dość długie własne rzęsy, i nie są one bardzo rzadkie. Wtedy maskara świetnie podkreśli ich długość i doda im dodatkowo objętości. Ponadto zadowolone powinny być również osoby o gęstych ale krótkich rzęsach. Nie było mi niestety dane sprawdzić jak spisze się u osób z krótkimi i rzadkimi rzęsami.


Kupić czy nie kupić?


Jest to bardzo dobra maskara z wyższej półki, z której będą zadowolone kobiety o długich lub gęstych rzęsach. Minusem tradycyjnie może być cena, ale jeżeli szukamy tuszu z nieco wyższej półki może okazać się strzałem w dziesiątkę. Początkowo problematyczna może okazać się szczoteczka, która ma niestandardową formę grzebyka. Niemniej jednak serdecznie ją polecam.

Znacie tę maskarę? Jaki jest Wasz ulubieniec w tej dziedzinie?


28 komentarzy:

  1. Patrząc na Twoje rzęsy, nie zastanawiałabym się nad zakupem :)! Lubię cienkie szczoteczki, ta jednak jest specyficzna. Myślę, że mogłabym się z nią polubić. Aktualnie używam So Couture z Loreal, jestem z niej zadowolona :) Buziak :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam So Couture ale nie sprawdziła mi się. Byłoby wszystko ok, ale strasznie odbijała mi się na górnej powiece, a że mam długie rzęsy, które sięgają mi do brwi niestety musiałam z niej zrezygnować, podobnie z klasycznej wersji Milion Volume Lashes :( Przy tej mam ten komfort, że nic mi się nie odbija i nie muszę się o to martwić w ciągu dnia :) Buziaki :*

      Usuń
    2. To efekt po jakiejś odżywce :)?

      Usuń
    3. Oj, nie ma czego :D Czasami wolałabym żeby były krótsze :) :*

      Usuń
  2. Rzęsy jak marzenie-naprawę zadziwiający efekt! Mi na razie wystarczają tusze z drogeryjnych półek, ale ten wygląda dość zachęcająco! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Właściwie, nie sięgałabym chyba po tusze z wyższej półki gdyby nie to, że strasznie mi się odbijały na górnej powiece :)

      Usuń
  3. Efekt super, nie znam tej maskary i raczej wolę tradycyjne z miękkim włosiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi właśnie bardzo ciężko się z takimi pracuje, zazwyczaj nabierają za dużo produktu i nie rozczesują rzęs :(

      Usuń
  4. tuszu nie znam ale po samej szczoteczce widzę, że nie dla mnie. mialam tusze z podobną i bardzo mi sklejaly rzęsy. Wolę grube szczoteczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na szczęście się tak nie dzieje, chyba, że nałożyłabym więcej jak dwie warstwy tuszu :) Ale ogólnie ten grzebyczek bardzo fajnie rozczesuje rzęsy :)

      Usuń
  5. Uwielbiam innowacyjne szczoteczki, zawsze do takich mnie ciągnie, ale ta mnie wyjątkowo... przeraża :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest taka straszna :D Chwila dla nabrania wprawy i działa cuda i pięknie rozczesuje rzęsy :)

      Usuń
  6. Efekt bardzo mi się podoba :)
    Pozdrawiam serdecznie, mój blog/KLIK :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow, Twoje rzęsy wyglądają jak sztuczne ;)
    używam teraz maskary i primera z Estee Lauder i jestem oczarowana tym duetem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli polecasz to z pewnością wypróbuję :)

      Usuń
  8. Zazdroszczę Ci rzęs! Są piekne:* Co do tuszu, to ja go nie znam. Właśnie ta szczoteczka, która jest trochę dziwna, mnie jakoś nie zachęca. Chyba był jej nie dała rady :) Pod tym kątem to ja jestem tradycjonalistką i najbardziej lubię tusze z tradycyjnymi szczoteczkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :* U mnie tradycyjne szczoteczki z włoskami niestety się nie sprawdzają :(

      Usuń
  9. Ten efekt jest fenomenalny!!! Szczoteczka trochę przypomina mi tą z Max Factor Masterpice, ale tamta jest chyba całkiem prosta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) A Masterpiece ma szczoteczkę o normalnym kształcie, jedynie mniejszą niż klasyczna :)

      Usuń

Instagram