11 listopada 2015

POJEDYNEK ROZŚWIETLACZY : THE BALM, MARY-LOU MINIZER VS. BECCA, SHIMMERING SKIN PERFECTOR PRESSED MOONSTONE


Nawiązując do wczorajszego posta, postanowiłam pozostać w tematyce rozświetlaczy do twarzy. Chciałabym porównać mojego ulubieńca, do faworyta tysięcy innych dziewczyn: The Balm, Mary-Lou Minizer VS. Becca, Shimmering Skin Perfector Pressed Moonstone.



Obydwa produkty dostajemy w kartonowych opakowaniach. Becca - klasyczny dla marki brązowy kartonik ze srebrnymi napisami, zaś The Balm - vintage'owy kartonik w stylu pin-up. W środku znajdujemy plastikowe opakowanie - w przypadku Mary, i aluminiowe opakowanie pokryte czymś w rodzaju matowej gumy - w przypadku rozświetlacza Becca. Obydwa produkty posiadają lusterka. Różnią się nieznacznie gramaturą, dostajemy odpowiednio 8g highlightera Moonstone i 8,5g Mary-Lou. Produkty różnią się znacząco ceną, rozświetlacz The Balm to koszt około 90zł (Douglas), Becca to około 160zł.

Highlightery Becca dostępne są w różnych wersjach kolorystycznych, aktualnie dostępnych jest sześć kolorów (Moonstone, Opal, Rose Gold, Topaz, Blushed Copper, Champagne Pop), natomiast produkty The Balm z tej samej serii są tylko trzy, z czego Mary to rozświetlacz o złotym/szampańskim kolorze, Cindy w jasnoróżowym odcieniu, który może posłużyć również jako róż do policzków i Betty w odcieniu złocistego brązu, który może być używany również jako bronzer do twarzy.


Produkty obydwu marek mają podobne konsystencje, wciąż pudrowe, ale jednak lekko mokre, mogące przywodzić na myśl krem. Ładnie się aplikują zarówno pędzlami jak i przy pomocy palców. Dzięki temu, że nie są produktami suchymi, nie pylą i nie osypują się przy aplikacji. Pigmentacja w obu przypadkach jest bardzo dobra, wystarczy odrobina produktu by dodać blasku twarzy. Obydwa dają efekt tafli na twarzy. Istnieje niewielka różnica w kolorze, dzięki której wygrywa dla mnie właśnie rozświetlacz Becca. Niestety nie jest to zbyt zauważalne na zdjęciu powyżej. Mój ulubieniec w porównaniu do Mary nie jest tak złoty na twarzy.


Istotną sprawą jest również termin ważności od otwarcia. W przypadku Mary jest to jedynie 12 miesięcy, natomiast w przypadku Becca mamy drugie tyle czasu na zużycie, czyli 24 miesiące od otwarcia. Obydwa produkty są bezzapachowe i nie uczulają mnie.

MARY VS. BECCA

Co wybrać?


Podsumowując, obydwa produkty są świetne jakościowo. Niesamowicie napigmentowane i trwałe, dające wymarzony efekt tafli na twarzy. Bardzo dobrze spisują się przy sesjach zdjęciowych. Mają prawie taką samą pojemność, ale za to różnią się znacząco ceną. Mimo wszystko moje serce zdobył droższy Moonstone, którego kolor bardziej przypadł mi do gustu.

A Was, który rozświetlacz bardziej przekonuje? Może posiadacie jeden z nich? Dajcie znać ♥


16 komentarzy:

  1. kolorkiem chyba bardziej przekonuje mnie Mary Lou ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie urzekł ten drugi :) I jak się do niego przyczepiłam, tak nie mogę się odczepić :D

      Usuń
  2. Moją Mary Lou mam chyba ponad 2 lata haha i dalej nie widać denka :)) Produkty suche można trzymać dłużej niż zaleca producent. Pozdrawiam Cię kochana :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem moja droga, ta informacja jest tylko dla osób, które mocno trzymają się zaleceń producenta :) Sama z doświadczenia i długiej pracy z różnego rodzaju kosmetykami wiem, że podane na opakowaniach daty przydatności są jedynie informacją na jak długi czas producent gwarantuje nam odpowiednie działanie produktu, i nie dotyczy to tylko produktów suchych :) Buziaki :*

      Usuń
  3. nie mam ani jednego rozświetlacza, używam meteorytów które dają delikatny efekt rozświetlenia ale takiego typowego nie posiadam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od tego jaki efekt rozświetlenia lubimy :) Swojego czasu uwielbiałam meteoryty :)

      Usuń
  4. Bardzo interesujący pojedynek:) często jest tak, że te droższe produkty wygrywają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj wygrał droższy jedynie w moim odczuciu, Mary ma zdecydowanie więcej fanek :D

      Usuń
  5. Kiedyś kusiło mnie, żeby kupić Mary, ale gdy dorwałam rozświetlacz z My Secret takiej potrzeby już nie mam. Jest bardzo tani bo kosztuje kilkanaście złotych, a jakościowo rewelacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam ten rozświetlacz jedynie na blogach, ale na prawdę daje fajny efekt, aż żałuję, że nie mam dostępu do Natury :)

      Usuń
  6. Tak poza tematem kosmetycznym... widzę, że mieszkasz w Holandii. Właśnie dzisiaj postanowiłam z chłopakiem, że wyjeżdżamy tam za rok na jakiś czas a może i na dłużej ;) Od dawna tam mieszkasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Holandii jestem od prawie pięciu lat :) Także co nieco mogę na jej temat powiedzieć :D

      Usuń
  7. ja nie używam rozświetlaczy za bardzo się świecę;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam koleżankę z tłustą cerą, która używa na co dzień rozświetlacza (na szczyty kości policzkowych), i mimo tego że buzia się mocno przetłuszcza otrzymuje fenomenalny efekt :)

      Usuń
  8. nie używam (jeszcze ) takich cudów :) The balm ma ciekawe pudełka i chętnie bym się zaopatrzyła w całą serię ale nie potrafię konturować i nie wiem czy jest mi to potrzebne (chyba zadziałał na mnie marketing i ładne pudełeczka))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością któregoś dnia poczujesz potrzebę zaopatrzenia się w zestaw do konturowania :) Bronzer, rozświetlacz i róż na prawdę zmieniają wygląd twarzy :)

      Usuń

Instagram