20 października 2015

ŚWIĘTY GRAAL WŚRÓD PODKŁADÓW? LAURA MERCIER, SILK CREME FOUNDATION


Każda kobieta szuka swojego ideału, nie tylko jeżeli chodzi o mężczyznę, ale również, perfumy, kosmetyki. U mnie sprawa ma się podobnie jeżeli chodzi o podkład. 
Od zawsze poszukuję tego idealnego, który sprawdzi się na każdą okazję, w tym na większe wyjścia gdy chcę aby moja cera wyglądała nieskazitelnie. Już jakiś czas temu trafiłam na podkład określany mianem świętego Graala, którym miał być: Laura Mercier, Silk Creme Foundation.



Podkład ten nie jest już dostępny w wersji, którą posiadam (zastąpił go Silk Creme Oil Free Foundation) jednak stwierdziłam, że wciąż zasługuje na wpis na blogu. Swój egzemplarz posiadam w odcieniu Soft Ivory, czyli jednym z najjaśniejszych kolorów wpadających w żółte tony. Z tego co pamiętam kosztował około 200zł w Douglasie.

Dlaczego ten podkład dla wielu osób zyskał miano świętego Graala? 


Jest to bardzo mocno kryjący podkład, o beztłuszczowej formule i dość gęstej, kremowej konsystencji, który ma zapewniać nam efekt 'wyfotoszopowanej' twarzy. I faktycznie tak jest. Jedna warstwa tego podkładu daje naprawdę porządne krycie, które dodatkowo możemy stopniować. Oczywiście stopień krycia zależy również od techniki nakładania i narzędzia jakiego w tym celu użyjemy.



Ja lubię go nakładać Beauty Blenderem, ponieważ daje bardzo ładny efekt. Jednak używam bardzo małej ilości gdyż podkład naprawdę ma moc... Jeżeli przesadzimy to może się zważyć. Daje bardzo ładne wykończenie, które możecie zobaczyć na zdjęciu. Jest to tak zwany efekt 'dewy skin'. 

Podkład świetnie sprawdza się na mojej mieszanej cerze, nie powoduje jej mocnego przetłuszczania się ani też jej nie wysusza w partiach, które mają do tego skłonności. Nie jest może najlepszy pod względem trwałości - kiedy chcę utrzymać efekt 'dewy skin' przypudrowuję go delikatnie Rimmel, Stay Matte i wtedy utrzymuje się w nienagannym stanie około 5-6 godzin, jeżeli zaś przypudruję go matującym pudrem Kryolan Anti-Shine nie ruszy się przez 7-18 godzin, a dopiero po tym czasie potrzebne są poprawki. Sam w sobie jest niestety podatny na ścieranie, co jest jego dużym minusem. Warto też zwrócić uwagę na to, że produkt jest ważny tylko 6 miesięcy od otwarcia.

Czy warto go kupić?


Jest to bardzo dobry produkt, gwarantujący świetne krycie, ładnie wychodzący na zdjęciach (brak mu SPF) przez co idealnie nadaje się na większe wyjścia czy do sesji zdjęciowych. Jest jednak bardzo drogi, a jego trwałość niestety nie jest idealna, choć przypuszczam, że na cerach suchych i normalnych sprawdzi się o wiele lepiej. Ja mimo wszystko go polecam.

Miałyście ten produkt? A może posiadacie jego nowszą wersję?

8 komentarzy:

  1. Jeszcze mam ten podkład, w zeszłym roku pisałam recenzję na jego temat:)
    Obserwuję i zapraszam do mnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście wpadnę i z chęcią przeczytam Twoją opinię :)

      Usuń
  2. Kuszą mnie podkłady z wyższej półki, ale tak naprawdę nie wiem, na jaki miałabym się zdecydować :)

    Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, czasami ciężko jest się zdecydować :) Pamiętam kiedy pierwszy raz szukałam podkładu z wyższej półki - ich ogrom mnie przytłoczył, i nawet nie wiedziałam czego dokładnie w nich szukam :D

      Usuń
  3. Miałam w planach zakup tego podkładu, Twoja recenzja mnie upewniła, że to kiedyś zrobię :) Rzeczywiście daje idealny efekt na skórze. Zakochałam się w Twoich oczach! Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie nie można mu zarzucić, że nic nie robi z buzią :P Dziękuję kochana! :*

      Usuń

Instagram